Wywiad z Anną Skurą – blogerką, mamą i zdobywczynią Mont Blanc

Anna Skura

Podróżniczka, świeżo upieczona mama, uczestniczka programu „Agent Gwiazdy” i autorka bloga „What Anna Wears”. W 2017 roku zdobyła Mont Blanc, a a swoim blogu doradza czytelniczkom co ubrać, jak zadbać o formę i jak zdrowo się odżywiać.

Dla niektórych Twoje życie może wyglądać jak bajka – przynajmniej te ukazane na blogu „WhatAnnaWears”. A jaka historia wiąże się z jego powstaniem? To była spontaniczna decyzja o niezależności czy przemyślany pomysł na życie?

Anna:  Zawsze marzyłam o życiu, które teraz prowadzę. „Wolność” to słowo, którym się kierowałam i cel do którego dążyłam. Wiadomo, to nie stało się od razu. Wcześniej pracowałam pełnoetatowo, a blog był moją formą twórczości. Jednak miałam poczucie, że to nie jest to, czego oczekuje od życia. Że to moje prawdziwe, biegnie gdzieś obok, a czas ucieka między palcami. Życie dało mi jednak okazję, szansę, której nie mogłam zaprzepaścić. A teraz nadal ciężko pracuję, ale już na własnych zasadach i cieszę się z efektów!

Nurkujesz, biegasz, zdobywasz szczyty, chwytasz się sportów ekstremalnych, a przy tym wyglądasz jak modelka. Ktoś nazwał Cię nawet Jamesem Bondem polskiej blogosfery. Jak reagujesz na takie określenia?

Anna: To fajne, czemu nie! Dużo mamy wspólnego! Lubię wyzwania, kocham ruch i nigdy nie stoję w miejscu.

Nie każdy zdobywa Mont Blanc. Nie kojarzysz się więc ludziom z osobą łatwo się zniechęcającą lub strachliwą. Zdradzisz naszym czytelnikom czy jest coś czego boi się Anna Skura?

Anna: Nie boję się w życiu ryzykować, bo kto nie ryzykuje ten nie pije szampana! Podobno. Zawsze kieruje się zasadą, że taka druga okazja może już się nigdy więcej nie pojawić. To daje mi wielką motywację i nie pozwala na chwilowe lęki. Chociaż na pewno znalazłoby się coś, co powoduje gęsią skórkę na ciele.

 

Dla Twoich fanów i fanek osiągnęłaś sukces. A czym jest sukces według Anny Skury?

Anna:  Sukces to mieć to, co się w życiu chce. Według mnie to stawiać sobie cele i je realizować, żyć na własnych zasadach. Być spełnionym i mieć możliwością dzielenia się tym z innymi. To chyba daje największą satysfakcję.

Czy masz kogoś kto jest dla Ciebie wzorem?

Anna: Inspiruję się zawsze lepszymi. Podziwiam Martynę Wojciechowską za podobne podejście do życia, już nawet nie za same podróże, ale za wielką inspirację, za pokazanie tego jak wielka siła drzemie w kobiecej naturze i, że w życiu  nie ma rzeczy niemożliwych. Podziwiam Ewę Chodakowską za jej werwę, inspiruje mnie mój mąż, który jest podróżnikiem i potrafi wymyślić najbardziej szalone wyprawy jak African Road Trip czy moja siostra, która w ciągu kilku miesięcy potrafi przeprowadzić się do Meksyku, by za chwilę mieszkać już na Fidżi czy na Melediwach.

 Jak wygląda zwykły dzień Anny Skury?

Anna: Nie podchodzę do tego w ten sposób, aby dzień był „zwykły”. Wychodzę z założenia, że w życiu szkoda każdego jednego zmarnowanego dnia. Staram się wykorzystać każdy jeden na maxa. Oczywiście, że są wśród nich dni, w których odpoczywam, włączam bieg „slow motion”, ale wszystko jest bardzo świadome. Przecież nie codziennie zdobywam szczyty czy nurkuje z mantami.

Wspominałem o tym, że dużo podróżujesz. Zastanawiałaś się kiedyś czy osiąść z mężem gdzieś „na stałe”? Jeśli nie ma takiego miejsca to jak sobie je wyobrażasz?

Anna: Nie lubię słowa na „stałe”. Wiem, że wszystko w życiu jest zmienne. Oczywiście, to nie oznacza, że zawsze będziemy skakać po mapie. Jasne, że sobie wyobrażam sobie takie miejsce, dlaczego nie? Naszą „bazą” jest zawsze Warszawa, nasz dom był już w Maroko, na Bali, obecnie mieszkamy w Nowym Jorku, kto wie, może za pół roku będzie jeszcze gdzie indziej?

Dlaczego ludzie w ogóle chcą zdobywać szczyty i wybierają się w tak niebezpieczne wyprawy?

Anna: Aby spełnić marzenia, postawiony sobie cel, udowodnić przed sobą samym, że naprawdę się da! Że granice są tylko w naszej głowie, a reszta to nasza determinacja. To jest jak motor do działania.

Czy podczas twoich podróży miewałaś wątpliwości co do słuszności swojej wyprawy? Czy kiedyś naprawdę się bałaś?

Anna: Nie, nigdy. Zawsze jestem żądna przygód, więc bardziej mnie to ekscytuje niż napawa strachem. Z każdej sytuacji jest wyjście, a jeśli są nawet jakieś niepowodzenia, szybko przekuwam je w nowe doświadczenie i lekcje na przyszłość. Potem naprawdę jest co wspominać.

blogerka Anna Skura

O czym marzy Anna Skura?

Anna: Niemożliwe nie istnieje, dlatego staram się krok po kroku realizować marzenia, stawiając sobie kolejne cele. Rok 2020 – może Everest?

Przejdźmy do tematu fotografii. Częściej fotografujesz czy jesteś po drugiej stronie obiektywu?

Anna: Jestem blogerką, moim czytelnikom pokazuje swoje podróże i na zdjęciach to ja na nich jestem. Kreuje to co pokazuje, ale zawsze potrzebuje wsparcia, żeby ktoś to zdjęcie mi zrobił. Najlepszymi fotografami są moja mama i mój mąż. Oczywiście sama również robię zdjęcia, to temat od zawsze mi bliski, skończyłam studia na Akademii Sztuk Pięknych, a dyplom robiłam właśnie z fotografii.

Fotografia to zatrzymywanie czasu. Jakie chwile najchętniej chwytasz aparatem?

Anna: Dla mnie to przede wszystkim fotografie z podróży, ale jestem estetą, więc fotografuję również wszystko co wpadnie mi w danej chwili w oko.

Smartfon czy aparat?

Anna: Smartfon na szybko, ale najlepsze zdjęcia tylko aparatem.

Co najczęściej robisz ze swoimi zdjęciami?

Anna: Social media i Instagram to jest miejsce, gdzie głównie publikuję swoje zdjęcia, ale lubię uwieczniać zatrzymane chwile, dlatego stworzenie CEWE Fotoksiążki z podróży jest świetną pamiątką!

Fotografowanie do szuflady czy dzielenie się tym ze światem?

Anna: Haha, chyba w moim przypadku odpowiedź jest jasna.

Zapraszam również do zaglądania na mój Instagram @whatannawears, to właśnie tam pojawiają się moje najnowsze zdjęcia.

Fotografia spontaniczna czy zaplanowane kadry?

Anna: Lubię zaplanowane kadry, ukończyłam Akademię Sztuk Pięknych ze specjalizacją w fotografii,  jednak nigdy nie wiadomo, co wydarzy się w każdej chwili, dlatego jestem zawsze gotowa do zdjęcia.

Edycja cyfrowa czy wierność temu co uchwycił obiektyw?

Anna:  Jestem perfekcjonistką, zajmuję się grafiką, chcę aby zdjęcia wyglądały perfekcyjnie.

Co jest ważniejsze: Przekaz zdjęcia czy jego jakość techniczna?

Anna: Obie wartości są dla mnie bardzo ważne, to nierozerwalne cechy.

Prócz tego, że świetnie wyglądasz w każdej stylizacji i dużo podróżujesz, wiemy, że rodzina jest dla Ciebie ważna. Czy zdjęcia w CEWE FOTOKSIĄŻCE lepiej sprawdzają się jako własna pamiątka czy prezent dla kogoś bliskiego?

Anna: Myślę, że obydwie formy są świetne. Jeśli chodzi o pamiątkę dla kogoś bliskiego, CEWE FOTOKSIĄŻKA właśnie będzie prezentem dla mojego Taty, który wykonuje najpiękniejsze… pisanki!

Jakie tematy według Ciebie najlepiej nadają się do CEWE FOTOKSIĄŻKĘ?

Anna: Zdecydowanie podróże! Jednak jest ona również świetnym pomysłem na prezent dla bliskiej osoby, zbiór wspólnych zdjęć to doskonała pamiątka.

Robisz to co kochasz i chcesz się tym dzielić z innymi?

Anna: Dokładnie tak, lepiej tego bym nie ujęła.

Jak widzisz siebie i świat za 10-20 lat?

Anna:  Tak jak i my świat nie stoi w miejscu, jeszcze kilka lat temu nie istniała możliwość rozwoju poprzez Internet. Mam nadzieję, że będę szczęśliwa!

A lubisz zaglądać przeszłość czy preferujesz „tu i teraz”? Bez rozpamiętywania błędów czy sukcesów z tego co minęło. Niektórym wspominania dają pozytywnego kopa, a innych demotywują. Jak jest u Ciebie? 

Anna: Przeżycia są naszą nierozłączną własnością, która nas buduje, ale lubię działać i żyć teraźniejszością.

Ten wywiad ukazał się w naszym magazynie Foto CEWE Inspiracje (wydanie 3, 2018)

Foto CEWE Inspiracje

Prowadzący ten blog. Specjalista ds. Content Marketingu w CEWE i Fotojoker. Redaktor naczelny magazynu „Foto CEWE inspiracje”. Prywatnie fan książek, dobrego filmu oraz sportu.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *