Plenerowa sesja ślubna Juli Szymańczyk

Julia Szymańczyk

Przepiękne, plenerowe zdjęcia ślubne rodem z Pinteresta czy z różnych innych portali społecznościowych albo czasopism, które oglądamy namiętnie nie tylko przed ślubem, to coś, czego nie może zabraknąć podczas tego wyjątkowego dnia. Ceremonia i wesele to doskonały materiał na CEWE FOTOKSIĄŻKĘ, do której będziemy powracać, aby cieszyć duszę i oczy. Przecież dzisiejsze ślubne ujęcia to nie tylko klasyczny reportaż, pokazujący historię tego dnia od przygotowań, przez ceremonię i wesele, ale też dopełniająca go sesja ślubna, ukazująca emocje i więź nowożeńców w romantyczny sposób.

Przed ślubem, w dniu ślubu czy po ślubie?

Zazwyczaj proponuję wszystkim moim młodym parom, oprócz tradycyjnej już sesji po ślubie, krótką sesję w tym wyjątkowym dniu. Planując wstępnie godzinowy plan ceremonii i wesela, warto żeby nowożeńcy znaleźli chwilę na zdjęcia, a na pewno nie będą żałować – szczególnie z perspektywy czasu.

Julia Szymańczyk, fotograf ślubny

W jednym z ostatnich e-maili, jaki otrzymałam od pary młodej, pojawiło się zdanie: „rezygnujemy z sesji, nie lubimy się na zdjęciach i nie umiemy pozować”. Przede wszystkim namawiam młode pary do nierezygnowania z sesji, nawet, jeśli nie lubią lub jak mówią, nie umieją pozować przed obiektywem. Gwarantuję, że do tego nie potrzeba wielkich umiejętności poza byciem sobą. Pary, które zazwyczaj udaje mi się przekonać na chociaż króciutką sesję podczas ślubu – zawsze bardzo mi dziękują za ten pomysł i są zachwyceni efektem.

Julia Szymańczyk
fot. Julia Szymańczyk

Stop stereotypom

Sesja ślubna to nie stereotypowo długie i męczące godziny spędzone w wymyślnych pozach, lecz chwila dla nowożeńców, którą utrwala obiektyw aparatu i skromna osoba fotografa.  To również wytchnienie dla pary w tym zagonionym, pełnym gości dniu. Taką sesję można podzielić na dwa etapy. Pierwszy, gdy wszyscy goście po ceremonii jadą na miejsce wesela przyjęcia weselnego oraz na godzinę przed zachodem słońca, jeśli oczywiście dopisuje pogoda. Wierzcie mi, że goście nawet nie zauważają zniknięcia młodej pary. Żeby otrzymać piękne i naturalne zdjęcia, nie trzeba wiele – czasem wystarczy tylko od 20 do 40 minut sesji. Fotograf skupia się wtedy tylko na zakochanych, na ich emocjach i tym, co do siebie czują.

Julia Szymańczyk, fotograf ślubny

Miejsce sesji

Julia Szymańczyk
fot. Julia Szymańczyk

Sesja w dniu ślubu odbywa się blisko kościoła, sali czy restauracji, w której odbywa się przyjęcie weselne. Nie potrzeba wiele, bo nawet z fragmentu lasu, kilku drzew i łąki, która z daleka może wydawać się nieciekawa, może pokazać coś, czego będą zazdrościć nowożeńcom wszyscy znajomi oglądający zdjęcia, a para poczuje się jak w bajce. Jeśli jednak zakochanym marzy się sesja w konkretnym miejscu, mieście lub kraju, muszą wybrać sesję w innym dniu.

Jeśli zaś sesja odbywa się innego dnia, jest dłuższa, a co za tym idzie – młodzi otrzymają więcej zdjęć. Taka opcja wiąże się również z dodatkowymi kosztami w postaci wykonania makijażu i fryzury ślubnej czy zakupu dodatków, takich jak bukiet czy wianek.

Z doświadczenia i rozmów z narzeczonymi wiem, że wybór miejsca na sesję plenerową jest jednym z najtrudniejszych decyzji, lecz nie zostają z tym problemem sami. Zawsze staram się dobrze doradzić i przekonać, że sesja plenerowa jest czymś, co na długo pozostanie  w ich pamięci, a dzięki zdjęciom – na zawsze.

 Julia Szymańczyk – fotograf ślubny i nie tylko. To fotografka z pasji i aktualnie wykonywanego zawodu. Pochodzi z Górnego Śląska, gdzie również na co dzień fotografuje. Jest wielbicielką rozmazanego tła, naturalnego światła i koloru białego.

www.juliaszymanczyk.pl

Facebook: “Nad niebem – fotografia ślubna”

Julia Szymańczyk, fotograf ślubny
na zdjęciu: Julia Szymańczyk
Julia Szymańczyk, fotograf ślubny
na zdjęciu: Julia Szymańczyk
Julia Szymańczyk, fotograf ślubny
na zdjęciu: Julia Szymańczyk
Udostępnij artykuł na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *