Wywiad z Kają Kraską – „Jedna ziemia, wiele światów”

Kaja Kraska

Kaja Kraska, autorka bloga i vloga Globstory, w 2018 roku zdobyła nagrodę Travelera w kategorii „Podróżnik Online”. W tym organizowanym przez National Geographic plebiscycie głosować mógł każdy, więc tak naprawdę to Wy daliście Kai te wyróżnienie – zdecydowanie zasłużenie. Za tą pozytywnie nastawioną do życia podróżniczką ciężko nadążyć, natomiast CEWE udało się złapać Kaję choć na chwilę i zadać jej kilka pytań. Tak jak aparatem łapie się moment, emocje i wspomnienia, aby później zaprezentować je bliskim, tak CEWE zatrzymało Kaję Kraskę, ale pokazać Wam ją… w pełnej krasie.

„Jeśli koniecznie chcesz mnie ometkować – nie jestem blogerką podróżniczą. Jestem blogerką life-stylową, a moim stylem życia są podróże.”  – tak mówi o sobie Kaja Kraska.

Gdybyś dosłownie wyszła z siebie i mogła przedstawić siebie stojącą obok, co byś powiedziała?

Kaja: Młoda, uśmiechnięta kobieta, Youtuberka, pasjonatka podróży. Kumpelka. Szczęściara, ale umiarkowanie (śmiech).

Wiemy więc kim jest Kaja Kraska. Wiemy też, że podróżujesz, a gdybyś mogła opisać podróżowanie w 3 słowach to jakich byś użyła?

Kaja: 1.Świat 2.jest 3.fascynujący

Ludzie uwielbiają Cię słuchać, kochają cię oglądać, a na Globstory zamieszczasz świetne materiały. Twoje wystąpienia przed kamerą wyglądają naturalnie w każdych warunkach, zdradzisz nam jak to robisz? 

Kaja: Miałam kiedyś na studiach zajęcia z reporterki przed kamerą – to były moje pierwsze doświadczenia. Wydawało mi się, że po włączeniu „REC” jestem zupełnie inną osobą. Bardzo się starałam wypaść jak najlepiej, mówić jak najmądrzej, używać wyszukanych słów i używać tonu głosu dziennikarzy z telewizji. Wyglądało to ok, ale miałam wrażenie, że oglądam kogoś innego. Kiedy zaczęłam nagrywać na Youtube wyglądało to podobnie, bo po prostu kamera stresuje. Takie pierwotne uczucie, że coś w nas mierzy. Im więcej kręcę tym mniejszą mam tremę, choć do tej pory, po ponad 100 filmach – wciąż ją odczuwam. Moim zdaniem najbardziej naturalnie mówi się wtedy – kiedy nie ma się wrażenia, że mówi się do kamery – tylko do przyjaciół. Przynajmniej w moim przypadku to chyba działa najlepiej. Wiem, że mówię do nich, tylko dotrze to do nich chwilę później. A reszta to po prostu praktyka. Sporo daje mi też to, co kręcę. Robię filmy z podróży, gdzie nie zawsze wyglądam jakbym szła na bal. Pokazywanie się w Internecie bez makijażu, z potarganymi włosami daje, paradoksalnie, pewność siebie. Nie skupiasz się na tym jak wyglądasz, bo wiesz, że nie najlepiej (śmiech), więc w 100% oddajesz się temu co masz do przekazania. Bez niepotrzebnej „spiny”, tak… zwyczajnie i normalnie.

Złośliwi mawiają, że w dzisiejszych czasach każdy może być blogerem i YouTuberem, a „normalnej” pracy to się nie chce ludziom podjąć. Co myślisz o tym zdaniu? Vlogowania i blogowania da się nauczyć?

Kaja: Ja uważam, że każdy rzeczywiście może być blogerem/vlogerem. Każdy może być kim chce. Z prawdziwej pasji, radości tego co się robi, powstają najfajniejsze rzeczy, bo ludzie robią to mimo wszystko. Nieważne czy mają spektakularne wyniki, sukcesy, poklask… Po prostu będą robić to mimo wszystko, dla przyjemności i dla samych siebie. I nie ma szans na to, że można latami coś tworzyć, rozwijać, pracować nad czymś i pójdzie to w próżnię.  A kiedy coś robi się odpowiednio długo – stajemy się w tym coraz lepsi. Każdy w innym tempie, swoim własnym. Natomiast blogi i vlogi to kanał komunikacyjny dla ludzi, których pasją, częścią działalności, jest coś związanego z interakcją z innymi ludźmi, w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu. Można się dzielić wiedzą, sztuką, inspiracją… Można promować swoje produkty, prowadzić akcje charytatywne. W ciągu ostatnich kilku lat ten sektor się tak rozrósł, że moim zdaniem za 5-10 lat już każdy będzie mieć coś na kształt bloga, jakieś swoje miejsce w wirtualnej rzeczywistości. Social media na przykład to też takie „małe blogi/vlogi”.

Dlaczego wzięłaś udział w kampanii społecznej „Medycyna na Krańcach Świata”? Jak znalazłaś się w gronie tych wszystkich ludzi z misją?

Kaja: Dostałam propozycję od organizatorów i zbiegło się to z tym, kiedy sama myślałam o nakręceniu filmów na ten temat. Nie chciałam, by ludzie, którzy wchodzą na mój kanał myśleli, że wystarczy się spakować, wyłączyć rozum i jechać. Chciałam, by wiedzieli, że prócz spontaniczności fajnie mieć głowę na karku, bo zdrowie to jest jedyna niezbędna nam rzecz, by prowadzić takie życie, jakie chcemy. Nie mogłabym spać spokojnie, gdybym nie uzupełniła treści na moim kanale o te dotyczące odpowiedzialności i przygotowania – ten mój przekaz po prostu byłby niepełny.

 

Nie da się podróżować bez robienia zdjęć – co myślisz o tym zdaniu?

Kaja: Da się (śmiech). Mam dni kiedy odkładam aparat, wszelką elektronikę i po prostu sobie zwiedzam, relaksuję się. Wszelkim ekstremom – da się, nie da się –  mówię stanowcze „nie”. Każdy niech podróżuje jak chce.

Co jest dla Ciebie ważniejsze, przekaz fotografii czy jakość techniczna zdjęcia?

Kaja: Przekaz charakteryzuje fotografię „reporterską”. Jakość techniczna – „użytkową”. Mogłabym mieć na ścianie zdjęcie, które jest po prostu ładne, czemu nie. Wolę oczywiście zdjęcia z przekazem, ale moim zdaniem pełnią zupełnie różne role.

Więc fotografia spontaniczna czy zaplanowane kadry?

Kaja: Znów zależy. Najpierw pytanie – po co robię to zdjęcie. A potem dobór odpowiedniej metody.

Smartfon czy aparat? Czym najczęściej fotografujesz i kręcisz swoje filmy?

Kaja: Smartfonem robię zdjęcia, np. jedzenia. (Śmiech). Tam gdzie aparat jest za wielki, za ciężki, zbyt mało poręczny – korzystam z telefonu. O dziwo – bardzo często te zdjęcia okazują się porównywalne jakością do zdjęć z profesjonalnego aparatu – obecny poziom technologiczny jest niesamowity. Ja pamiętam jeszcze monochromatyczne wyświetlacze w „komórkach” i to jakim wow był wyświetlacz z 3 kolorami. I nie było to wcale jakoś bardzo dawno – już byłam dorosła.

Pamiętasz może swoje pierwsze wspomnienie z fotografią?

Kaja: Nie jestem fotografem, więc zawsze czuję się jakby to były wciąż moje pierwsze kroki. Ale pamiętam mój pierwszy aparat KODAK na kliszę, kiedy prześwietliłam wszystkie zdjęcia – sprawdzając co jest w środku i czy się przesuwa. (Śmiech)

Zapytam więc też o albumy fotograficzne, pamiętasz takie zasiadanie z rodziną i wspólne przeglądanie? Może nadal to kultywujesz z bliskimi w przerwie między podróżami?

Kaja: Uwielbiam albumy! Uwielbiam wydrukowane zdjęcia! Z mojej pierwsze „dorosłej” podróży, za własne pieniądze – wakacjach na Islandii – zrobiłam własnoręcznie papierowy album. Kupiłam go tam, na miejscu, i ekscytowało mnie to, że ma czarne kartki. Dzięki temu wspomnieniu są to nie tylko „fotki z podróży”, ale mój wypieszczony album ze wspomnieniami.

CEWE FOTOKSIĄŻKA to sposób na fotograficzne spisanie swoich wspomnień. Co umieściłaby Kaja w swoim albumie fotograficznym, gdyby miał streścić jej 32 lata życia?

Kaja Kraska

Kaja: Rodziców, rodzeństwo, przyjaciół, zdjęcia z pierwszych randek… A pozostałe 90 ze 100 stron (śmiech) byłyby zdjęciami z podróży, które sama zrobiłam.

Kaja Kraska dla wielu jest wzorem. A na kim wzorowała się i wzoruje Kaja? Zdradź nam coś o swoich autorytetach i idolach.

Kaja: Mam nadzieję, że nie jestem jednak „wzorem” (śmiech). Daleko mi do wzorcowej postawy czy wybitnych osiągnięć, które można podziwiać. Może za 50 lat. (Śmiech). Ale miło mi, że mogę być dla kogoś częścią inspiracji, czy dodatkiem w budowaniu własnej odwagi. Bardzo mi to schlebia. Nie mam idoli. Cenię wiele osób nie za całokształt ich życia, osobowości… Ale za różne konkretne osiągnięcia, słowa, czyny. Nie znamy ludzi, których podziwiamy. Nie wiadomo czy zdobywca Mount Everestu nie jest np. tyranem w domu. Myślę, że warto skupić się na sobie, na byciu jak najlepszym człowiekiem, a innymi się inspirować, doceniać ich, wspierać, ale bez przesadnej gloryfikacji, czy próby bycia kimś innym, dorównanie mu. Nie dajmy się zwariować – wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, każdy stara się jak najlepiej potrafi. Imponują mi wszyscy ludzie (nieważne czy sławni, czy zupełnie anonimowi), “którym się chce”. Którzy coś tworzą, pomagają innym, umieją się czemuś poświęcić, dbają o uczucia innych, podchodzą do życia z pokorą i uwagą.

W maju byłaś w Kirgistanie. Zapytalibyśmy o Twoje odczucia i wspomnienia związane z tym krajem, ale… tu odsyłam na Twój vlog „Globstory”. Zapytam natomiast o nagrodę Travelera w kategorii Podróżnik Online, bo mówiłaś, że to Twoja pierwsza nagroda w życiu. Jak czujesz się z takim wyróżnieniem?

Kaja: Sama nominacja już była dla mnie nagrodą. Nominacja mnie zaskoczyła, bo… wydawała mi się zbyt wczesna. Ja tu sobie kręcę filmy, czuję, że jestem na początku swojej drogi w tym kierunku – a tu przychodzi mail od National Geographic. Byłam wtedy w Kambodży więc nie miałam nawet jak obdzwonić znajomych z radości. Może to dobrze… (śmiech). Natomiast wygrana jest gestem moich widzów, którzy niesamowicie walczyli o tę nagrodę dla mnie – swoimi głosami. Traktuję to jako podziękowanie za wspólnie spędzony czas i zmaterializowany akt trzymania za mnie kciuków. Jest mi niesamowicie miło z tego powodu, czuję się niebywale doceniona. Mam też zastrzyk motywacji i … pewien spokój. Że mój szalony plan robienia w pojedynkę programu podróżniczego się powiódł, a teraz mogę odważniej rozwinąć skrzydła i po prostu zobaczyć co będzie dalej. I choć to piękne wyróżnienie, i przypisuję jej większe znaczenie, niż to, że jest statuetką – czuję, że wygrałam już dawno, coś znacznie cenniejszego. To, że każdego dnia mogę robić to co kocham, bez tzw. zamordyzmu (śmiech). Że z pasji powstała najlepsza praca świata, i ja ją mam.

Dyrektor generalny CEWE, Andrzej Gołębiowski, wręczał tę nagrodę na gali Travelera w Warszawie. Byłaś wtedy w Kirgistanie więc odebrała ją twoja przyjaciółka i managerka Ewa Zachariasz. Ciężko nadążyć za wciąż podróżującą Kają Kraską, więc tym bardziej cieszymy się, że udało nam się namówić na ten wywiad. Zdradzisz nam na koniec plany na kolejne wyjazdy i misje?

W czerwcu jadę na Bałkany po kolejną serię vlogów. Lato spędzę w Polsce. Jesień to wyjazd z widzami do Gruzji, a potem kolejna duża podróż. Nie chcę zdradzać szczegółów, bo nie chce rzucać słów na wiatr jeśli coś się nie uda lub zmieni. A misja? Mam nadzieję, że każda kolejna wizyta na moim kanale Youtube, będzie dla widzów miło spędzonym czasem. Że to co powinno – rozwinie się jeszcze bardziej, a to za co mnie cenią – zostanie takim, jakie było do tej pory.

Kaja Kraska

Wywiad ten ukazał się w naszym magazynie Foto CEWE Inspiracje (wydanie 2, 2018) . To numer letni, który swoją premierę miał na początku lipca. Czytaliście?

kaja kraska

Udostępnij artykuł na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *